|
Blog > Komentarze do wpisu
18
miesięcy... ale patrząc na tempo upływu czasu to za chwilę będzie 18 lat.. (a ja dalej będę się dziwić..) Wczorajszy dzień nam uciekł bo ja musiałam jechać na uczelnię (żałowałam, że to nie ja jestem studentką, bo mogłabym po prostu mieć nieobecność.. a tu się nie da - brak prowadzącego chyba by zauważyli :-)) Za to dziś byliśmy wszyscy razem. I jutro też będziemy:-) Paweł złapał anginę od Gabrysi;-) Gabrysia po nietrafionym antybiotyku (drugiego dnia uznaliśmy, że jednak coś nie gra, skoro gorączka się utrzymywała.. no i nie grało, bo pierwszy antybiotyk nie zadziałał) jest już w znakomitej formie - ale niestety raz podany antybiotyk trzeba już zażywać minimum tydzień. Bardzo żałuję, że nie dało się tego obejść, ale podobno próby leczenia anginy bez antybiotyków kończą się często powikłaniami... Maja jako jedyna dzielnie się trzyma mimo otaczających ją zarazków -może okaże się wyjątkiem potwierdzającym regułę i nie zarazi się od Gabrysi. Jeszcze nie mówię "hop" ale w niedzielę chyba zacznę się cieszyć :-) Ja mam gorączkę nieznanego pochodzenia, ale na szczęście tylko gorączkę, która w gruncie rzeczy w niczym mi nie przeszkadza - pewnie zmeczenie. Choroba Gabrysi wprowadziła w życie dziewczyn przełom, z którym planowaliśmy zaczekać do wiosny. Otóż po raz pierwszy Dziewczęta na dłużej się rozdzieliły - bo jedna zostawała w domu a druga szła na spacer (gdy byłam z nimi sama spacer obejmował wyjście na balkon..ale nie miałam tego jak inaczej zorganizować, bo sąsiadów akurat nie było:-)). Ja tez pierwszy raz byłam tylko z jedną z nich na spacerze i to w jakich warunkach - gdy spadł śnieg :-) Nie obyło się bez rozpaczy. Gabrysia najpierw z uporam maniaka też chciała się ubierać i niestety żadne zabawy ani wyjaśnienia nie pomagały. Uspokajała się po dłuższej chwili od wyjścia Mai i chyba nawet podobał jej się fakt, że miała jedno z rodziców tylko dla siebie. Maja za to nas spacerze też wykorzystywała fakt "posiadania rodzica" choć na pytanie czy wracamy do Gabrysi odpowiadała "tak" (kiwając przy tym główką) i biegła do domu :-) Takie "rozdzielanie" Dziewczyn chcemy od czasu - do czasu wprowadzać, żeby mogły też nacieszyć 100% uwagą. Gdy zrobi się cieplej będziemy co jakiś czas urządzać osobne eskapady by po godzince-dwóch spotkać się w wybranym miejscu. Myślę, że potrzebują tego zarówno one (bo jednak nigdy nie mają nas tak całkiem dla siebie a nie da się tak rozdzielać między nie czasu jak np. w przypadku rodzeństwa w różnym wieku, które ma różne potrzeby) jak i my (bo i nam brakuje takiej możliwości - doświadczenie "samotnego" spaceru było naprawdę ciekawe choć ciągle miałam odruch, żeby sprawdzić co też robi siostra:-)). Ach i przy okazji obalając (lub nie) pewien mit. Im dłużej się nad tym zastanawiam to wydaje mi się, że bliźniętami nie tyle jest trudniej niż w przypadku jednego dziecka tylko po prostu zupełnie inaczej. W niektórych aspektach na pewno jest więcej do zrobienia/ogarnięcia/wytrzymania ale za to w innych jest łatwiej. Choć oczywiście gdy miałam pod opieką tylko jedną z nich (czy to Gabi w domu czy Maję na spacerze) to czułam się jak na "wakacjach" - ale wynikało to z faktu, iż to była dla nas nowość i w dodatku trwała krótko :-) Bardzo bym chciała mieć jeszcze dzieci i bardzo bym się cieszyła, gdyby znowu były to bliźnięta:-) Rany ale się rozpisałam... To kilka zdjęć dla wytrwałych:-)
ech więcej nie mogę dodać bo komputer nie chce współpracować.. środa, 18 stycznia 2012, asieqz
Komentarze
2012/01/18 21:34:22
Padłam na kolana. Jeszcze jedne bliźniaki?! TO ja jestem mięczak, leser i obibok.
2012/01/18 21:53:57
ej no co Wy... po pierwsze nigdy nie wiadomo na kogo padnie ;-)
(znajomi znajomych mieli dwa razy bliźnięta i jako ostatnie urodziło im się jedno dzieciątko. Gdy wrócili z nim do domu ze szpitala jedno z bliźniąt zapytało "a gdzie drugie?") po drugie rodziny wielodzietne funkcjonują i mają się dobrze (a wielodzietność zaczyna się wg. prawa od 3ki :-)) a mamy z takich rodzin (przynajmniej te które znam)wydają się być całkiem zadowolone z życia po trzecie... a po trzecie to się nie wygłupiajcie. Mamosfero ja do Ciebie idę na lekcję spostrzegawczości (z rzeczywistości) i pomysłowości Mamo Pietruszki i Zosi a do Ciebie na lekcję wychowania (i zabawy w teatr!!!):-) 2012/01/18 22:58:54
ja też raczej sobie tego nie wyobrażam, tzn. dużo dzieci TAK, ale dwa razy pod rząd bliźniaki? chyba byłoby mi ciężko. Co prawda dużo zależy od dzieci. Mieć czwóreczkę taką rozbrykaną, ruchliwą i wszędobylską jak Naduśka pewnie trudno byłoby mi ogarnąć;) Ale patrząc na Twoje dziewczyny wcale Ci się nie dziwię, że chcesz mieć ich więcej;)
2012/01/19 07:34:06
Moja Młoda trzyma się też póki co dzielnie-oby była zdrowa :)Ja swoje trzymam w domu przez czas choroby, ale w piątek może uda nam się już wyjść. A może ta gorączka to stan odmienny? Buziaki :)
|
|
pozdrawiam ciepło